2018/04/03

0339 naturalne mydła effic pharmacy i słów o nich kilka


Jakiś czas temu otrzymałam od firmy Effic Pharmacery trzy mydełka naturalne do testu. Dziś chciałam się z wami podzielić rezultatem mojego mycia :)


Otrzymałam 3 mydełka. Wszystkie w plastikowych zgrabnych opakowaniach z wygodnym dozownikiem.


Mydło przecie trądzikowe o ciemnej barwie i charakterystycznym zapachu. Używałam regularnie 2 tygodnie. Jako, że mam kilka zmian na skórze mogę  co nie co zaobserwować. Nic mnie nie piekło, nie pogorszyło stanu zapalnego. Mydełko dezynfekowało i oczyszczało. Po dwóch dniach widziałam, że pryszcze zaczęły się zmniejszać. Normalnie trwa to od 3 do 5 dni. Po 4 dniach były praktycznie niewidoczne. Moje zmiany nie są typowym trądzikiem a jedynie "wysypem hormonalnym" jednak widzę różnicę pomiędzy tym co było miesiąc wcześniej. Może zapach nie należy do moich ulubionych to działanie oczyszczające i ułatwiające gojenie jest na plus. Lubię gdy tego typu produkty się pienią, ale choć ten tego nie robi to myślę, że to dobry produkt.


Mydełko z olejkiem z drzewa herbacianego jest również ciemnej barwy i się nie pieni. Zapach jest przyjemny. Tego produktu używałam kilkakrotnie pod prysznicem. Myłam nim nie tylko ręce, ale i twarz i resztę ciała. Mydełko odświeżało, choć się nie pieniło. Po 3 myciach skóra była trochę wysuszona, jednak efekt odświeżenie bardzo mi się podobało.


Tego produktu chciałam spróbować najbardziej. Teraz w szale i wysypie kosmetyków z aktywnym węglem takie mydełko jeszcze bardziej mnie ciekawiło tym bardziej, że się wiele naczytałam o jego właściwościach. Wadą w zasadzie jedyną tego mydła jest to, że brudzi jak wszystko z aktywnym węglem. Ręce, umywalka i ręcznik. Jednak mogłam to orzewidzieć. Mydełka ma charakterystyczny ziołowy zapach i się nie pieni. Raz pròbowałam umyć nim włosy, ale to niemożliwe. Ale... wtarłam go w skórę głowy, odczekałam kilka minut i umyłam jak zwykle. Włosy u nasady były oczyszczone, przyjemne i przetłuściły się po 2.5 dnia, a zwykle myję głowę codziennie. Super. Na twarzy zaobserwowałam zmniejszenie wydzielania sebum. Znów super. Aktywny węgiel sprawdza się u mnie. Szkoda tylko, że tak brudzi...

Podsumowując jestem zadowolona z przesyłki mimo drobnych wad. Brudzenie przez aktywny węgiel nie mogę nazwać wadą, bo ten składnik w każdym kosmetyku zachowa się tak samo. Może jedynie zapachowo mi jakoś spektakularnie nie podeszły, ale też nie mam się co czepiać.

Ogólna ocena 4+/6

Mydełka dostępne są na stronie producenta oraz na serwisie allegro.

2018/03/11

0338 Chocolate Rose Gold od Makeup Revolution słów kilka


Kilka tygodni temu w ręce w końcu mi wpadła jedna z ostatnich czekoladowych palet od Makeup Revolution. Mimo, że mam przesyt ciepłych kolorów na powiekach to jednak te foliowe cienie mnie kupiły.
Gdziś kilka zdjęć tej pięknej palety, choć pewnie jest wam już dobrze znana.



Paletka klasycznie czekoladkowa. Kostki czekolady w odcieniu Rose Gold aczkolwiek od palety Elixir wizualnie się mocno nie różni. Plastik jest mocny i solidny.  W środku duże lustro i...

 
...piękne kolory. Ciepłe róże i czerwienie, ale i ciepłe brązy. Są podstawowe beże oraz złoto bardziej pomarańczowe i żółte. Większość cieni to maty. Górne małe oraz 3 w drugim rzędzie są foliowe. Te górne dotknięte palcem idą jak masełko. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam. Są po prostu piękne.



Maty jak to maty jedne bardziej napigmentowane inne mniej. Na powiekach makijaż jest widoczny. Można wykonać i coś dziennego i wieczorowego. Coś stonowanego i odważny makeup z użyciem folii. Cudo.


Cienie trzymają się powieki cały dzień bez problemu. Ja aplikiję je standardowo na bazę ArtDeco choć mam w planach zakup tej z UD lub TF. Nie mniej jednak wszystko trzyma się bez zarzutu. Zastanawiam się też nad zakupem glitera z Nyx pod cienie foliowe.

Cena paletki to 39.90. Dostępna jest w internecie na wielu stronach typu cocolita.pl czy ezebra.pl lub w niektórych drogeriach stacjonarniem. Mogę ją szczerze polecoć.

A moja miłość do czokoladek trwa🍫🍫



2018/02/21

0337 świetne nowości od Delia Cosmetics


Kilka dni temu dotarła do mnie paczka z nowościami od Delii. Byłam bardzo zaskoczona, bo jak zwykle jest to niespodzianka. Kurier w drzwiach i ta myśl czy ja coś zamawiałam??

Po otwarciu padłam jak po porzedniej paczce. Nie spodziewałam się kolorówki, a tym bardziej w takiej ilości. Zaczęłam cieszyć się jak dziecko.

Następnego dnia dokładnie w walentynki dostałam kolejną paczkę. Tym razem były to produkty do włosów i to z keratyną, która bardzo lubi się z moimi włosami. Zastanawiałam się czy ja byłam taka grzeczna czy co?? Hehe chyba tak.

Dziś chciałam się z wami podzielić zawartością owych paczek.


KOLORÓWKA



Na pierwszy ogień poszły podkłady. Jak widzicie dostałam dwa dość jasne, ale jakże inne kolory. Piękne klasyczne szklane butelki z pompką.


Szata graficzna jest bardzk prosta i klasyczna. Na odwrocie mamy obietnice producent, skład i numerek z nazwą koloru.


Wedle obietnicy producenta ma on zastosowanie do każdego rodzaju skóry. Ma ładnie rozświetlać i być naturalnym na skórze a także nie zapychać porów. Czyli coś idealnego dla mnie.


Jak widać kolory różnią się między sobą. Ten jaśniejszy to 11, ciemniejszy 12. Oba na skórze wyglądają ładnie i naturalnie. Nie tworzą ciastka nie ważą się. Idealne dla mnie na chwilę obecną jest zmieszanie obu odcieni. Pompeczka jednego i drugiego wystarczy by ładnie wklepać warstwę w skórę.


Minimalnie na mojej skórze zciemniały. Szczerze nawet mocno mi się to nie rzuciło w oczy na buzi a na dłoni gdy zostało mi odrobinę, a po dodaniu jeszcze odrobinę po prostu świeży był delikatnie jaśniejszy. Troszę się świeciłam po kilku godzinach, ale nieznacznie jak kula dyskotekowa. Dla mnie podkłady jak najbardziej na plus.



Cienie jakie otrzymałam są w wersji jakiej nie lubię tzn. nie przepadam za pojedyńczymi, bo zwyczajnie je zawsze gdzieś zgubię albo zawieruszę i zapominam, że je mam. Mam już na to sposób- po prostu wyjmuję je z opakowań i przekładam do dużej palety magnetycznej kupionej u Hani w glamshop.pl


Nie mniej jednak cienie są w pięknych kolorach, szczególnie ten jakby jeansowy granat. Można nimy zbudować bardzo fajny makijaż. Ja z racji, że mam oczy zielono szare dobrze czuje się w niebieskościach na oku.


Pigmentacja jest w porządku jak widać. W konsystencji są trochę kremowe a trochę jakby kredowe. Może to dziwne, bo jedno wyklucza nijako drugie, ale nie są ani masełkowate, ani też tempe i suche. Takie normalne. Z pewnością wyjmę je z opakowań i zamknę w paletce magnetycznej.


Kolejny produkt to prasowany puder matujący zamknięty w klasycznym i eleganckim opakowaniu. Plastik jest solidny. W środku mamy lusterko i aplikator. Bardzo fajna forma do torebki


Wewnątrz puder wygląda na beżowy, jednak na skórze jest nkewidoczny. Utrzymuje mat na kilka godzin. Spisuje się do codziennych drobnych poprawek


Mój kolorek 01 transparentny. Wewnątrz stwarza wrażenie beżowego, ale wrapia się w skórę i jest nkewidoczny. Nie zapycha i nie podkreśla suchych skórek.


Konturowanie nie jest moją mocną stroną, dlatego szukam delikatnych produktów. I  tu strzał w 10. To trio jest produktem, dla takich laików jak ja. Niby widoczne, ale delikatne i dzięki temu nie zrobimy sobie nim krzywdy.


Połączenie kolorów idealne dla bladych i dla ciut ciemniejszych buzi. Pięknu odcień róży i tego ciemniekszego, który śmiało jesy bronzerem. Aplikują się bez plam. A dodatkowo co bardzo lubię produkt jest wielo funkcyjny. Śmiało spisuje się jako cienie do powiek. Super sprawa.


Trafiła mi się 02 w tonacjach brązowych


Tusze do rzęs to mój must have. Mam cienkie i słabe rzęsy, które zawsze muszą być podkreślone. Bez tego wyglądam na chorą. Stąd też testuję non stop nowości.


Sylikonowa szczoteczka jest na plus. Nie przepadam za klasycznymi. Jest średniej wielkości. Tusz jest dość gęsty co też mnie cieszy. Niektóre tusze na początku są wodniste i gęstnieją z czasem a tego nie lubię. Same zalety. Na oku wygląda ładnie i naturalnie. Chciałam zrobić zdjęcie, ale aparat się zbuntował. Na pewno wrzucę niedługo fotkę na Instagram.


Generalnie ust nie maluję, nie lubię. Za to moja mama uwielbia. Kolor tej płynnej pomadki bardzo jej się spodobał i od razu sobie ją przygarnęła. Pomadka ma aplikator jak błyszczyk co wiele ułatwia.


Kolorek jak widać jest nietypowy. Takie połączenie czerwieni, brązu i pomarańczu i zrobinkami. Na ustach wygląda na metaliczną pomadkę i taką oboecuje producent. Zasycha po kilku minutach.


Kredka to coś co zawsze trzeba mieć w kosmetyczce. A czarną to już obowiązkowo. Przydaje się jako kredka, cień, liner, baza. Ucieszył mnie ten produkt.


Kredka jest klasyczna, nie żelowa jednak miękka. Bez problemu się nią maluje, nie podrażnia powieki.


I jak widać na zdjęciu czarna czarna. Lekko się rozmazywała jeśli nie zagruntowałam jej cieniem. Generalnie jestem na tak.



Druga przesyłka to produkty do włosów. Cała seria jest serią keratynową. Ma za zadanie odbudowywać i wzmacniać oraz regenerować zniszczone włosy. Jak najbardziej trafiona. Moje włosy są zniszczone i suche. Taka terapia jak znalazł.


W zestawie mamy szampon ze świetnym aplikatorem


Maskę w kremie


Keratynowa odżywka bez soli


Płynna keratyna w sprayu


Olejek z keratyną.

Cała seria jest obiecująca. Pięknie pachnie.
Niedługo biorę się za testy.


Jeszcze raz dziękuję firmie Delia za przesyłkę.






Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka