2018/01/06

0334 olejek do ciała Nivea słów kilka



Jakiś czas temu dostałam od marki Nivea, w ramach współpracy jako #przyjaciółkqnivea suchy olejek do ciała. Nie jest tajemnicą, że nie lubię smarować swojego ciała ani kremami, ani masłami ani niczym innym i nie jestem jedyna. Jednak to, że tego nie lubię nie znaczy wcale, że tego nie robię. Moja cera jest tłusta zaś skóra rąk czy nóg sucha. Nie smarowanie jej kilka dni powoduje, że pęka i sypie się jak łupież. To dotyczy przede wszystkim nóg w okresie zimowym, ale latem wcale nie jest jakoś super. Stąd też mimo, że nie cierpię smarowideł jestem zmuszona ich używać jak każda kobieta.

Suchy olejek jest dla mnie już z nazwy wynalazkiem. Pomyślcie same-jak olej może być suchy? Przecież to płyn, a ciecz z definicji jest mokra. Pomyślałam sobie, że to jakaś totalna ściema.


Wylałam odrobinę na dłoń. Olejek ma zwyczajną olejkową konsystencje i ładnie pachnie. Myślę gdzie ta jego suchość skoro wylałam zwykły olejek? Zaczęłam wcierać go w skórę i o ile czułam, że wcieram olejek, tłustą maź to po chwili skóra była sucha i nie tłusta. Mogę to przyrównać do kremu, który szybko się wchłania. Skóra była miękka i nawilżona, pęknięcia skóry wizualnie zniknęły. Po 2 może 3 minutach nie czułam poślizgu na skórze jak to zawsze jest po olejku. Skóra była praktycznie sucha.


Taki produkt spisze się super zimą, gdy od ogrzewania mamy zwykle przesuszenia, jak i latem, bo od opalania i utraty wody potrzebujemy nawilżenia. Ogromnym plusem jest to, że produkt nawilża fajnie jak klasyczny olejek i jednocześnie szybko i dobrze się wchłania nie zostawiając tłustych plam. W mazidłach nie lubię tego czasu oczekiwania by móc ubrać ubranie i nie ubrudzić go. Wiemy jak tłuszcz trudno schodzi😁


Podsumowując jest to ciekawy produkt, coś nowego i ciekawego na rynku. Z pewnością się przyda w walce z suchością skóry. 

Buziaki

2018/01/04

0333 nowy rok nowe wyzwania


2018 rok będzie jak najbardziej przełomem. Mam wiele planów i część z nich jest już w toku. Postanowiliśmy z mężem radykalnie zmienić nasze dotychczasowe życie. Ciekawe czy nam się uda😁

Przede wszystkim, bo to najważniejsze sprzedaliśmy mieszkanie i kupiliśmy działkę pod budowę domu. Z miasta, z bloku przy głównej ulicy wynosimy się na wieś. Mamy już projekt i plany jak to ma wyglądać. Przede wszystkim będzie to dom drewniany. Ma on swój urok, jest trochę tańszy niż murowany, a budowa trwa 2-3 miesiące😁

Wiem, że czeka nas przeprawa z papierami i urzędami. Będzie trudno, ale wierze, że warto. Teraz mieszkamy w malutkim ciasnym mieszkanku, a tam ponad 160m przestrzeni i 12 arów działki do biegania. W gratisie wielki kredyt, ale co to dla nas😁😁

Mam cichą nadzieję, że kolejne święta Bożego Narodzenia będą już w nowym domku. Jak tylko dam radę pojawią się jakieś wpisy i zdjęcia.

A co jeszcze? Od dawna noszę się z zamiarem założenia własnej działalności. Od dawna interesuje mnie hand made, lubię przeróbki krawieckie. W końcu się chce wybrać na profesjonalny kurs. Być sama sobie szefem. Mam cichą nadzieję, że mój plan się powiedzie. Chce robić poszewki na poduszki, ozdoby do pokoi dziecięcych, szyć pościel i zasłony, a także ubranka dziecięce.
Pod choinkę Mikołaj przyniósł mi maszynę do szycia więc mam na czym działać.

W przyszłym roku planujemy, ale wiecie jak to jest z planami i to w tej sprawie, nie ma co cisnąć, ale do rzeczy. Chcemy by nasza córa miała rodzeństwo. Natala ma już 1.5 roku. Nie chcę większej różnicy wieku niż 3-3.5 roku. Między mną a siostrą jest 10 lat i to zdecydowanie za dużo. Stąd nasz cichy plan by w przyszłym roku ogłosić szczęśliwą nowinę. Liczę, że będzie lepiej niż z Natalą, która dała nam strasznie w kość.


A wy jakie macie plany na 2018??

2017/12/14

0332 seria Care & Hold od Nivea


Nivea zaskakuje mnie ciągle nowościami. Nie wyrabiam. Dziś na tapete idzie duet do stylizacji włosów.

Osobiście niezbyt często używam produktów do stylizacji włosów. Zawsze bałam się posklejanych i przeciążonych włosów. Po wizytach u fryzjera nie raz moja fryzura była jak skorupa a by to zmyć trzeba było szorować głowę 3 razy... dałam jednak szansę, bo czemu nie.


Seria Care and Hold to pianka i lakier do włosów. Zdecydowanie bardziej wole pianki które aż tak nie sklejają włosów i nie robią skorupy. Dlatego pianka poszła na pierwszy ogień.


Bardzo fajne opakowanie. Pewnie leży w dłoni, a matowa butelka nie ślizga nam się podczas aplikacji. Do tego opakowanie jest smukłe długie i "cienkie". Mnie się to podoba. Łatwiej je chwycić.


Aplikator chyba standardowy. Nie mam wielkiego doświadczenia w piankach, miałam tylko jedną. Po wyciśnięciu produktu wypływa nam delikatnie pachnąca piana. Puchata jak śnieg❄❄


Jako, że mam niesforne włosy i grzywkę użyłam pianki do utrzymania ich w ładzie i składzie. Posklejała trochę włosy, ale nie mocno. Pojedyńcze włoski nie latały po czuprynie. Grzywka przestała się tarmosić na oczach była bardziej sztywna i przyklejona do reszty. Całe włosy nie wyglądały bardzo źle, wiecie na tłuste i nieświeże.


Lakier przyznają się bez bicia użyłam raz. I mimo, że nie zrobił mi totalnego kamienia z włosów jak robią niektóre lakiery fryzjerskie mam jakiś uraz i nie chciałam używać go dalej. Nie lubię lakierów.

Pospinałam sobie kudełki i spryskałam. Fryzura była utrwalona i sztywna ale nie jak nakrochmalona. Zapach klasyczny, nieduszący. Trzymała się bez zarzutu. Zmycie -wystarczyło jedno mycie, gdy po fryzjerskich lakierach 2 mycia są normą.

Było ok aczkolwiek nie jestem fanką tego typu produktów.



Co mogę wam jeszcze powiedzieć? Są to dobre drogeryjne produkty do stylizacji. Nie jestem fanką układania fryzur i raczej od święta używam czegoś innego oprócz szamponów, odżywek czy masek. Wypróbowałam, ale moja opinia nie będzie raczej przydatna gdyż nie mam porównania z innymi firmami. Bynajmniej po użyciu serii Care & Hold jestem "pozytywnie rozczarowana".

Buziaki
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka