2016/03/22

0239 Keratynowe prostowanie włosów w domu- moje odczucia



Hej, dziś kilka słów o domowym zabiegu keratynowego prostowania włosów. Moja siostra miała do niedawna wielki problem z przesuszonymi włosami. Odżywki, maski, oleje nic nie dawało rady. Była gotowa wydać kilkaset złotych na keratynowe prostowanie, ale ceny są spore, a efekty nie należą do bardzo trwałych. Postanowiłyśmy zaryzykować i wypróbować taki zabieg, który można przeprowadzić w domu. 

Jakie były efekty?
















Powyższy zestaw kupiłam na allegro, jest tego trochę. Cena to ok. 100 zł. Moja siostra ma włosy dość długie, mniej więcej do połowy pleców. Opakowanie starczyło na 3 zabiegi. Więc jeden zabieg to koszt ok. 33 zł, a nie 300 czy 400 w salonie fryzjerskim. 

Ale najważniejsze- czy jest to skomplikowane i czy działa?

Skomplikowane nie jest. Postępowałam zgodnie z instrukcją na pudełku, krok po kroku wykonują kolejne etapy. Nie jest to bardzo pracochłonne, ale te 2 godziny trzeba sobie zarezerwować. Robiłam taki zabieg pierwszy raz w życiu i spokojnie dałam radę. Jedynie co jest nam niezbędne to suszarka i prostownica, no i grzebień. Myślę, że każdy da sobie z tym radę. 

A czy działa? Najlepiej zobrazują to zdjęcia:

Przed- włosy suche, wywijające się we wszystkie strony świata, puszą, są popalone prostownicą.




Po zabiegu- po 2-3 godzinach włosy miękkie, proste, lekkie, nie puszące się











3 miesiące po pierwszym zabiegu- włosy mimo prostownicy, ograniczenia suszarki i po użyciu łagodnych szamponów bez odżywek są miękkie, lekkie, nie puszą się, są lśniące. Może nie super proste jak druty, ale milion razy ładniejsze niż przed zabiegiem.




Powtórzyłam siostrze zabieg 2 razy. Włosy są milion razy lepsze niż przed. Siostra ograniczyła suszenie, zrezygnowała z prostownicy (używa tylko na końcówki). Używa lekkich szamponów dla dzieci. Różnicę widać gołym okiem. 

Ze swojej strony mogę wam polecić taki zabieg, żeby przeprowadzić go w domu. Wystarczy poświęcić odrobinę czasu i energii, no i zwerbować kogoś do pomocy. Warto. Nie dość, że kilka razy taniej, a efekt chyba podobny. 

Szczerze polecam.

2016/03/16

0238 Steamer Philips Steam&Go- recenzja



Dziś będzie recenzja produktu do domu. Większość kobiet nie znosi prasować. Ja dla odmiany zawsze lubiłam, ale w ciąży mam problem ze staniem przy desce i szukam wygodniejszych rozwiązań. Wiele słyszałam o tym cudzie i dlatego postanowiłam je sobie zakupić. 

Od razu mówię, nie jest to żadna sponsorowana recenzja, produkt zakupiłam za własne pieniądze. 









Zacznę od ogólnych informacji na temat produktu ze strony producenta.

Bez rozkładania deski- Dzięki steamerowi deska do prasowania nie jest już potrzebna, co sprawia, że prasowanie staje się łatwe i bezproblemowe.

Automatyczny ciągły strumień pary dzięki pompce elektrycznej- Pompka elektryczna zapewnia ciągły strumień pary oraz umożliwia łatwe i szybkie usuwanie zagnieceń.

Szczotka zapewnia wygładzenie tkaniny- Używaj szczotki w przypadku grubszych ubrań, takich jak płaszcze, aby zapewnić głębsze wnikanie pary i odświeżyć tkaninę.

Odłączany zbiornik wody ułatwia napełnianie- Odłączany zbiornik wody ułatwia napełnianie.

Ergonomiczna budowa umożliwia wygodną obsługę - Ręczny steamer jest lekki i wygodny w użytkowaniu dzięki ergonomicznej i kompaktowej konstrukcji. Wystarczy nacisnąć przycisk, aby łatwo usunąć zagniecenia za pomocą ciągłego strumienia pary.

Para zabija do 99,9% bakterii - Gorąca para zabija do 99,9% bakterii* na ubraniach, dzięki czemu ubrania można rzadziej prać lub czyścić chemicznie*.

Specjalna torba ułatwia przechowywanie- Specjalna torba umożliwia przechowywanie ręcznego steamera po użyciu lub podczas podróży.

Krótki czas nagrzewania- Steamer jest gotowy do użytku w ciągu kilku sekund.

Usuwa zapachy papierosów, jedzenia i ciała- Para skutecznie usuwa zapachy papierosów, jedzenia i ciała.

Bezpieczeństwo dla delikatnych tkanin, takich jak jedwab- Steamer jest bezpieczny dla wszystkich tkanin. To doskonałe rozwiązanie w przypadku delikatnych tkanin, takich jak jedwab.


To teraz kilka słów ode mnie:

Zalety:

Bez wątpienia produkt jest plusem i to nie małym dla leni, którym nie chce się rozkładać deski (zaliczam się do nich). Jest świetną sprawą jeśli chcemy odświeżyć ubranie, które zagniotło się w szafie. Wystarczy włączyć do prądu odczekać kilka chwil i można "parować". Steamer strzela gorącą parą i z bliskiej odległości rozprasowuje zagniecenia na materiale. Używam go do prasowania koszul, t-shirtów, bluzek czy sukienek. Para również świetnie sprawdza się do odświeżenia odzieży, która leżała np. przez zimę w szafie. Tak potraktowałam swoją kurtkę, która przeleżała rok w kanapie i wymagał odświeżenia, bo zapach był może nie koniecznie fajny. Steamer oprócz tego dobrze leży w dłoni, nie ślizga się, nie można się też nim oparzyć. Pod tym względem jest ok i łatwa obsługa dla laika. Steamer łatwo przechowywać w szafce lub szufladzie, gdyż nie zajmuje dużo miejsca. No i to co najważniejsze. Można go używać siedząc wygodnie na kanapie, bez uporczywego stania i rozkładania deski. To bez wątpienia ogromny plus.


Wady:

Steamer ma też swoje wady. Zacznę od tego, że zbiornik na wodę, jest bardzo mały. Wystarczy na prasowanie dosłownie jednej koszuli. Nie ma co ukrywać, że jest to strasznie upierdliwe. Poza tym nie liczmy, że zastąpi klasyczne żelazko. Jest to produkt, który odprasuje niewielkie zagniecenia, a nie wyprasuje mega pogniecioną koszulę czy bluzkę. Kolejną wadą (o ile nie trafił mi się felerny egzemplarz) jest to, że w trakcie prasowania Steamer "pluje wodą" i plami ubrania. W prawdzie wodą, która wyschnie, ale gdy chcecie ubranie ubrać od razu, to woda w sekundę nie wysycha. Poza tym przy dłuższym stosowaniu szczególnie z twardą wodą, po prasowaniu na ubraniu pozostaje biały osad co też nie jest fajne. Kolejna wada- cena. Przyzwoite żelazko dobrej marki można kupić do 120-150 zł (sama mam zdaje się Philipsa zakupionego w Tesco za jakieś 130 zł i jestem zadowolona). Steamer jako, że jest to bardziej gadżet do prasowania kosztuje więcej. Jego średnia cena to ok. 260-300 zł. Czyli dwa razy więcej niż klasyczne żelazko, którego ten gadżet nam nie zastąpi. Co jeszcze zauważyłam? Zwyczajnie jeśli mamy do odświeżenia kilka rzeczy bolą ręce. Czy będziemy trzymać wieszam w dłoni, czy powiesimy sobie na szafie bądź gdziekolwiek indziej, takie machanie góra- dół zwyczajnie męczy rękę. To jak oglądanie ubrań w sklepie gdy wieszak wisi na wysokości naszych oczu i musimy wyciągać rękę ku górze. Zatem na wielkie prasowanie albo trzeba mieć większą wytrzymałość albo robić to na raty. 


Reasumując. Jest to fajna rzecz dla odświeżenia bez wyciągania deski. Fajny choć dość kosztowny gadżet. Przydaje się w awaryjnych sytuacjach. Jednak teraz przez pryzmat czasu chyba nie kupiłabym go po raz drugi, a z pewnością nie za 300 zł. Nie jest zbędny, ale też nie niezbędny w domu. Do przemyślenia i analizy. Za niższą cenę z pewnością kupiłabym raz jeszcze w ciemno. Trochę się przeliczyłam, choć nie ukrywam, że jest to fajna i przydatna zabawka. 

Macie go? Czekam na wasze opinie.

2016/03/07

0237 konkurs dla was



Tak jak wam obiecałam, konkurs czas zacząć. Długo zastanawiałam się nad nagrodą, ale w końcu ją skompletowałam i mam nadzieję, że zwycięzca będzie zadowolony.

Pozwólcie, że nagroda będzie niespodzianką.


Aby wygrać należy obserwować bloga i wypełnić formularz odpowiadając na zadanie przeze mnie pytania. Przy okazji trzeba też mieć trochę szczęścia:)






Regulamin:
1. Sponsorem nagród w konkursie jestem ja.
2. Aby wziąć udział w konkursie należy być obowiązkowo publicznym obserwatorem bloga i odpowiedzieć na pytanie zawarte w formularzu.
3. Nagroda nie podlega wymianie na inną.
4. Konkurs jest tylko dla osób pełnoletnich.
5. Koszty wysyłki pokrywam osobiście, ale tylko na terenie Polski. 

6. Konkurs trwa od dnia dzisiejszego do 15.04.2016 do godziny 23:59.
7. Wyniki zostaną ogłoszone na moim blogu w przeciągu ok 5 dni od zakończenia konkursu.
8. Zwycięzca zostanie poinformowany o wygranej mailowo i ma 7 dni na podanie adresu do wysyłki.
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).


Na koniec baner do wklejenia:

Powodzenia wszystkim.

Czekam na najbardziej ciekawe odpowiedzi:)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka