2015/06/03

0148 miłość z internetu+ wyniki rozdania i komentator miesiąca




Internet jest zdradliwy- potwornie. Wielu z nas myśli, że jest w nim anonimowymi. Na czacie siedzi 40 letni mężczyzna podając się na trzynastolatka. Skąd my to znamy? Kampanie społeczne, które kują nas w oczy od wielu lat przynoszą różne skutki. Jaką mamy pewność, że zocha 134 to faktycznie Zosia a tomi67 to nijaki Tomasz. Tego nie wiemy nigdy, chyba, że znamy w realu osobę, która posługuje się konkretnym nickiem w sieci. Podobnie jest na portalach randkowych i społecznościowych, których "misją" jest swatanie ze sobą ludzi. 




Miejsc w sieci do poznania miłości życia jest wiele- od typowych portali randkowych do popularnych mediów społecznościowych, które łączą ludzi. Ciężko jest w gąszczu ludzi i kłamstw jakie można dostrzec w internecie zaufać, ba mało tego oddać swoje serce drugiej osobie. Jednak są wśród nas osoby, które odnalazły miłość właśnie w sieci. I do takich osób należę ja.


Nigdy nie sądziłam, że to może mnie spotkać i w ogóle, że w taki sposób odnajdę swoje szczęście. A jednak:) Wszystkim tym, że twierdzą, że takie związki to ściema mówię- to jest możliwe, trzeba tylko trafić na odpowiednią osobę. Sposób na zawarcie znajomości można rzec jak każdy inny. O ile korespondując ze sobą wirtualnie wydaje nam się, że osoba, z którą wymieniamy poglądy jest kimś wyjątkowym, o tyle w rzeczywistości prawda może nas zaboleć. Jednak czy w prawdziwym życiu nie zdarzyło nam się odkryć, że prawda jest zupełnie inna. Przyjaźnimy się z kimś od lat, a to właśnie ta osoba naraża nasze zaufanie na szwank. Niejednokrotnie możemy się spotkać ze zranieniem wśród bliskich. W świecie pikseli na prawdę można znaleźć swoją drugą połówkę.

Ja swojego obecnego narzeczonego poznałam na jednym z portali powiedzmy randkowych. Napisał do mnie pierwszy, rozmowa się w miarę kleiła. Okazało się, że dzieli nas zaledwie 30 km. Po dwóch dniach wymieniliśmy się numerami telefonu, choć tak na prawdę na nic nie liczyłam. Aż tu nagle ktoś dzwoni do mnie z obcego numeru- odbieram- a tam on:) Nie widziałam go wcześniej, pisaliśmy ze sobą od 3-4 dni, a nasza pierwsza rozmowa telefoniczna trwała 3,5 godziny! Nie mogliśmy się nagadać, nie była takiego yyyyyyyy... gdzie brakuje tematu, słów. Miałam wrażenie, że rozmawiam z kimś kogo znam od długich lat. Pierwsze spotkanie wyglądało podobnie. Nie mogliśmy się nagadać. I następnie było kolejna, kolejne, a po 6 miesiącach zamieszkaliśmy razem, bo nie mogliśmy bez siebie wytrzymać. Ta nasza miłość trwa już ponad 3 lata:)



Czy się bałam tej pierwszej randki? Cholernie. Wielokrotnie myślałam, czy zdjęcie, które widzę na ekranie to faktycznie on? Głos wydawał się być młody, więc tu wyczułabym gdybym rozmawiała ze znacznie starszym od siebie mężczyzną. Bałam się tego spotkania, reakcji. Dlatego wybrałam publiczne miejsce, żeby było jak najwięcej potencjalnych świadków. Nie zgodziłabym się na odludną knajpkę czy nie daj Boże na jego mieszkanie. To zbyt wielkie ryzyko, tym bardziej, że to obcy człowiek. Szybko się okazało, że mamy wiele wspólnego, a rozmowa brnęła do przodu nie patrząc na zegarek. Po dwóch spotkaniach uświadomiłam sobie, że to chyba jest to.

Gdy komuś powiedziałam, że poznaliśmy się przez internet, wiele osób mnie wyśmiało. Każdy twierdził, że w internecie można tylko poznać zboczeńca, który napala się na laski. Koleżanka namawiała mnie na imprezę w klubie, bo tylko tam według niej można było znaleźć fajnego gościa. Nie zgodziłam się. W klubach wielu facetów jest pijanych i naćpanych, a napaleńców, którzy chcą zaliczyć w toalecie dupeczkę też nie brakuje. Nie potrzebowałam problemu. Chciałam spróbować sama. Nie sądziłam, że tak szybko mi się uda i to tak celnie trafić swoją strzałą.

Gdyby ktoś mnie zapytał czy odważyłabym się na to jeszcze raz- odpowiedziałabym tak. Owszem trzeba być ostrożnym, nie można rzucać się w wir "uczucia" po jednym dniu czatu. Trzeba kontrolować padające słowa, sprawdzać, czy ktoś pisze coś z sensem czy słucha tego, że od nas usłyszał. Wiadomo można się sparzyć. Ja zanim trafiłam na mojego księcia z bajki, miałam przyjemność pogadać i spotkać się z kilkoma facetami. Wszystkim zależało tylko na tym by znaleźć dziewczynę do łóżka i do zabawy. Nic więcej. Zwątpiłam czy jeszcze mi się uda i wtedy uśmiechnęło się do mnie szczęście.



Miłość jest pięknym uczuciem, na które każdy z nas zasługuje. I tak na prawdę nie ma znaczenia gdzie poznamy tą drugą osobę, ważne, by okazała się ona szczera i kochała nas ponad wszystko.





Na koniec wyniki konkursu

Tonik Sylveco wygrywa Kate's Beautyland

Komentatorem maja zostaje Pani Lecter



Obie dziewczyny proszę o kontakt na maila kasdwaraz@gmail.com, na adres czekam 5 dni. 


Buziaczki

44 komentarze :

  1. znam wiele par poznanych przez internet i są ze sobą bardzo szczęśliwi, z pewnością trzeba być ostrożnym, ale szczęście można znaleźć wszędzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Internet w tej materii okazuje się bardzo pomocny

      Usuń
  2. o tak ważne aby miłość była szczera...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też mojego chłopaka poznałam przez internet, za parę dni stuknie nam 3 lata :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja swojego też poznałam przez internet, a w tym roku stuknie nam 5 lat razem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Inni sobie mogą mówić :) Moja przyjaciółka tak poznała męża ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że wiele par tak się poznało

      Usuń
  6. Moja siostra swojego ukochanego też poznała przez internet, są razem już 5 lat, są po ślubie i mają ślicznego synka :) można poznać kogoś przez internet, tylko trzeba robić to z głową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale fajnie, jednak tak jak mówisz trzeba to robić z głową

      Usuń
  7. Wiele osób poznaje się przez internet :) Ja swojego narzeczonego poznałam w dyskotece. Potem zaś bardzo dużo pisaliśmy przez internet właśnie do siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie nie znam wielu par, które tak się poznały

      Usuń
  8. nie mam nic przeciw takim związkom poznanym przez internet :) gratki dla zwycięzcy

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również znalazłam miłość przez internet :) Już od prawie 3 lat jesteśmy szczęśliwym małżeństwem z tym że mnie nie dzieliło 30 kilometrów ale ponad 550 i los chciał że musiałam się przeprowadzić taki kawał drogi. U mnie takie miłości to rodzinna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też swojego obecnego chłopaka poznałam przez internet i cieszę się, że się poznaliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też cieszę się, że myśmy się poznali

      Usuń
  11. Byłam użytkowniczką sieci jeszcze wtedy, gdy mało kto miał internet... wtedy kontakty międzyludzkie były mega, miało się poczucie że każdy każdego zna :) Szkoda, ze to już nie wróci, to był niesamowity klimat. I miłości i małżeństwa się zdarzały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś chyba nie było tak natarczywie jak teraz

      Usuń
  12. Ja swojego jeszcze Narzeczonego - zostały 2 miesiące do ślubu - również poznałam przez Internet, jak się później okazało nie dzieliło nas 10-15km a 50 co i tak nie jest przerażające :). On jako pierwszy do mnie napisał i co prawda nie rozmawialiśmy ze sobą aż 3,5 godziny to jednak był zupełnie inny a niżeli wcześniej poznawani "panowie" :D Oczywiście bezpieczne, zaludnione miejsce to podstawa :) Razem ze sobą jesteśmy od ponad 3 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że podobna historia do mojej.

      Usuń
  13. Nawet w internecie można poznać miłość swojego życia, wszystko jest możliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, nawet w internecie można znaleźć miłość życia

      Usuń
  14. Ja i mój chłopak również znamy się z internetu :) dzieliło nas 700 km, ja ze śląska tuż przy granicy czeskiej, on z kolei z zachodniopomorskiego. W marcu stuknęło nam 5 lat :) nie zamieniłabym go na nikogo innego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Opowieść jak z książki ;) Gratulacje dla dziewczyn :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja, co prawda, nie znam żadnej pary "z internetu" ale mój pięcioletni związek zaczął się dzieki temu wynalazkowi - bo byłam zbyt nieśmiała, by zagadać w realu... :D No cóż, nie narzekam! Nie ma znaczenia, kto i jak się poznał, jeśli są ze sobą szczęśliwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda szczęście jest najważniejsze

      Usuń
  17. "to jest możliwe, trzeba tylko trafić na odpowiednią osobę" - zgadzam się z tym.

    Tak jak piszesz trzeba jednak uważać bardziej, bo różni są ludzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostrożności nigdy dość jednak można znaleźć miłość na całe życie

      Usuń
  18. Świetnie piszesz, ja jednak nie mam zaufania, kiedyś pisałam,poznawałam przez internet,ale bałam się,dlatego zrezygnowałam z tego.

    Bardzo proszę o poklikanie w linki u mnie w poście,bardzo mi na tym zależy. Jeżeli poklikasz napisz,a ja się odwdzięczę.Jak chcesz weź udział w konkursie :)

    http://martynencjatestuje.blogspot.com/2015/06/wishlist-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Okolo 3-4lat temu napisal do mnie jeden koles. Mialam wtedy chlopaka, wiec rozmawialismy zaledwie pare razy. W grudniu po tych paru latach przy butelce wina zalozylam z kuzynka konto na dosc dziwnym portalu spolecznosciowym. Wyswietlilo mi sie, ze mnie zaznaczyl serduszkiem (cos ala tinder xd) "kurcze, skad ja go kojarze?". Kuzynka do mnie, bym napisala. No coz, po butelce wina wcale nie musiala mnie dlugo namawiac :p. Dostalam wiadomosc "pamietasz mnie?" - nie pamietalam, dopiero po paru dniach rozmowy skojarzylam jedno zdjecie. Caly czas sie z tego smieje. Po miesiacu dlugich rozmow umowilismy sie do kina. Tu nie wykazalam sie rozsadkiem, bo bez problemu wsiadlam do jego auta :p. Dzieli nas tylko 15km! I mamy troche wspolnych znajomych. Jeszcze.nigdy sie z nikim tak nie dogadywalam :p.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękna historia i życzę szczęścia

      Usuń
  20. Wiesz co ja swojego poznałam podobie ;-) teraz jesteśmy też 3 lata i nie narzekam, to mega czuły i inteligentny chłopak. trzeba na prwde poszukac a miłość przyjdzie sama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, a miłość czyha tuż za rogiem:)

      Usuń
  21. Ja i Pan Mysz poznaliśmy się na GG... Zawsze korzystał z komunikatora o statusie niewidocznym, bo nie lubił, gdy przeszkadzali mu nieznajomi. A ja nigdy nie zaczepiałam nieznajomych... Pewnego dnia chciał wysłać plik wujkowi, więc dosłownie przez minutkę zmienił status na dostępny... I właśnie w tej minutce pomyślałam sobie - a kliknę z nudów do pierwszego lepszego numeru na świecie, który mi się losowo wyświetli... I kliknęłam.... Dziś jesteśmy małżeństwem, wychowujemy Małego Mysza, opiekujemy się kilkoma futrzakami i urządzamy własne mieszkanko :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to dla mnie motywacja do dalszego pisania.
Cieszę się, że jesteście ze mną.
Nie bawię się we wspólną obserwację, obserwuję tylko blogi, które mi się podobają.
Dla mnie nie liczy się ilość a jakość:)
aha i nie spamujcie, zawsze staram się czytać wszystkich, którzy mnie odwiedzają.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka