2015/06/27

0160 5 prac domowych, których nie znoszę



Wśród blogerek jest wiele młodych dziewczyn. Jest też spora grupa tych, które mają ją swoją rodzinę i związane z tym obowiązki domowe. Każda z nas ma swoje ulubione zajęcia i te, które sprawiają, że odechciewa się jej wszystkiego. Przecież nikt z nas nie jest w stanie lubić wszystkiego. 

Ja również mam swoje, że tak powiem znienawidzone prace domowe. Jakie? Jest ich pięć.






1. Zmywanie:)

Nie, nie  i jeszcze raz nie. Nie znoszę, nie cierpię, nienawidzę i nigdy nie polubię. Lubię wodę, prysznic mogę brać godzinę, ale do zmywania nikt mnie nie przekona. Jeśli już to robię to z wielkim fochem i niezadowoleniem. I niestety nie przykładam się do tej pracy zbytnio. Zawsze coś jest mówiąc brutalnie niedomyte. Na szczęście mój mężczyzna uwielbia zmywać i wyręcza mnie prawie każdego dnia. Chwała mu za to. Marzę o zmywarce, jednak nasze mieszkanko jest na tyle małe, a kuchnia w zasadzie mikroskopijna, że póki co nie ma o tym mowy. Niestety. Gdyby nie to, że stoi w niej pralka, która nie mieści się w łazience, to zmywarka pewnie by stanęła. Póki co musi być jak jest:)



2. Mycie luster i okien

Może zaraz posypie się lawina drwin i hejtów na mój temat, ale cholera ja tego nie umiem robić dobrze:) Na lustrze w łazience na oknach zawsze zostają mi smugi. Próbowałam różnych płynów, ściereczek, gazety, cholera wszystkiego. Nawet gumowa przeciągaczka wody nie pomaga, smugi są nadal. Ten fakt, mnie bardzo zniechęca i zwyczajnie nie lubię myć okien i pucować lustra. Marzy mi się taka myjka parowa, która mnie odciąży, jednak cena 300 zł mnie na razie hamuje. Bez takiego gadżetu w sumie można żyć. Wkurza mnie też to, że prawie zawsze jak już je umyje to spadnie deszcz:/




3. Trzepanie dywanów

Gdy mieszkałam z rodzicami, a wcześniej z dziadkami, trzepanie dywanów było normalne. Wyrzucał się je wtedy na dwór i waliło czym się da. Wracałam po takiej bitwie dywanowej cała w kurzu, potrafiłam też kaszleć pół dnia. Na szczęście moi rodzice odeszli już od dywanowego szaleństwa stawiając na panele i kafelki, podobnie jak ja. Jednak moja babcia nadal hoduje u siebie wielkie "perskie" dywaniska i zdarza mi się w ramach pomocy je trzepać. Nie znoszę tego, ale babci pomagam chętnie. Dywany to zło:)



4. Wycieranie kurzy

W sumie nie jest to uciążliwe. Jednak jeśli jest tak inteligentną jak ja i kupuje się ciemne meble, na których widać wszystko od kurzu po odciski palców, to można znienawidzić tą czynność. Wycieram kurze co 2 dni, bo niestety wszystko na nich widać. Mieszkam przy ruchliwej ulicy i siłą rzeczy pyły, kurz, spaliny to wszystko wlatuje przez okna. Moje parapety od zewnątrz są po ich myciu czarne już po tygodniu. Samo ścieranie kurzy nie jest problematyczne jednak natężenie 3 razy w tygodniu a nawet 4 bywa upierdliwe. A mama mówiła kup jasne meble:)





5. Czyścić piekarnik

Może dlatego, że jest mocno przypalony:) U mnie w domu zawsze był upaćkany piekarnik i tak mi też zostało, że zabieram się za to jak oparzona. Nie lubię i tyle. Mam problem zawsze by to wszystko doczyścić. Stosowałam wiele sztuczek z sodą, solą itp. Często gęsto spalenizna wygrywa. Jednak jest to konieczny zabieg, bo im bardziej się o to dba, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że doprowadzi się do masakry, gdy wszystko płonie i cuchnie spalonym kotletem. Jednak to szorowanie na klęczka i wsadzani co chwila głowy w dziurę nasłuchując odgłosów szorowania, nie należy do moich ulubionych czynności. 





Dla równowagi lubię prasować, choć wiele dziewczyn nie znosi i bardzo lubię gotować:P

A wy?



27 komentarzy :

  1. Ja nie lubię pracować zwłaszcza koszul eleganckich. A tak to w sumie lubię wszytko ale w zależności od nastroju

    OdpowiedzUsuń
  2. zaskoczę Cię - lubię zmywać :) serio, a nie mam zmywarki :) ścieranie kurzy, odkurzanie to również mój przydział, ale trzepanie dywanów i mycie okien należą do obowiązków mojego męża... bo dlaczego mam mieć drugi etat w domu, kiedy pracuję zawodowo tak samo jak on? :) ja za to nie znoszę rozwieszać prania... dlatego też ja je wstawiam, a mąż rozwiesza :D u nas zadania są podzielone, nawet na rozścielanie łóżka mamy grafik :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że tak się uzupełniacie. U mnie za mycie naczyń odpowiedzialny jest partner, bo ja tego nie znoszę

      Usuń
  3. Czyszczenie piekarnika to dla mnie również katorga. Coś strasznego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie znoszę i nigdy dobrze go nie doczyszczę

      Usuń
  4. Ja generalnie...nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja okna i lustra lubię myć :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zmywanie naczyń...
    Muszę mieć w uszach słuchawki byleby tylko nie myśleć o tym, co robię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie przy muzyce też trochę sprawniej idzie

      Usuń
  7. J w sumie 4 z pięciu nie znoszę, ale wycieraniu kurzy jestem w stanie znosić ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem chyba lewa do prac domowych

      Usuń
  8. a ja wolę umyć naczynia niż czyścić piekarnik :p
    dywanów nie trzepię, mam odkurzacz piorący, który czyści tak,że nawet jak ja tego brudu nie widzę, to nagle woda jest czarna ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piekarnik to chyba zmora wielu kobiet

      Usuń
  9. Ja mogłabym zmywać ręcznie całymi dniami, oraz prać uwielbiam moment gdy po całej stercie brudów po czasie robi się czyściusio i jest porządek. Mam w domu wielką szafę komandor z lustrem od ziemi do sufitu, lustra w łazience i na toaletce. Też lubię je myć oraz okna. Nienawidzę za to prasowania , szczególnie firan i zasłon, płakać mi się chce gdy muszę to zrobić. Czyszczenie mikrofali i piekarnika to też koszmar :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to prasować lubię, aczkolwiek zasłon i firanek nie prasuję, wieszam mokre

      Usuń
  10. Zdecydowanie prasowanie wychodzi mi bardzo dobrze, no i mycie okien uwielbiam... Ale najbardziej lubię takie generalne porządki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. piekarnik? okropieństwo! ble ble ble :D

    ale mycie naczyń uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Zmywarka! Nobel dla wynalazcy! a trzepanie dywanów? Jest sposób - brak dywanów. Mam dywaniki w łazience i marzy mi się taki puchaty, mały po mojej stronie łóżka :) a serio, to z mężem dzielimy się wszystkimi pracami domowymi. I jest dobrze!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to dla mnie motywacja do dalszego pisania.
Cieszę się, że jesteście ze mną.
Nie bawię się we wspólną obserwację, obserwuję tylko blogi, które mi się podobają.
Dla mnie nie liczy się ilość a jakość:)
aha i nie spamujcie, zawsze staram się czytać wszystkich, którzy mnie odwiedzają.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka