Zapraszam na kolejny post z cyklu:
Kiedyś o tej kwestii było głośno. Kilka lat temu przez media co chwilę przewijały się newsy, że dziecko pobite, skatowane, że umarło. Od niedawna scenariusz zaczął się powtarzać. Kilka miesięcy temu całym krajem wstrząsnęła informacja, że wujek zgwałcił 8 miesięczną istotkę. Znów w mediach głośno o pobiciach maleńkich dzieci i ostatni przypadek, gdzie dwu latek zmarł.
Ja się pytam- K***a co się dzieje?
Przepraszam za wulgaryzmy, ale jestem cała w nerwach . Sama nie jestem jeszcze matką, ale dziecko, jest dla mnie darem tym bardziej w czasach, gdzie wiele kobiet nie może zajść w ciążę. Nie ulega wątpliwości, że wiele tych ataków bestialstwa na bezbronne dzieci to działanie ojczymów lub konkubentów matek. Nie ulega wątpliwości, że w wielu przypadkach w czterech ścianach leje się alkohol, sypią się dragi, jest bieda Mówią, że facetowi łatwiej jest podnieść rękę na nie swoje dziecko, gorzej, gdy to jego krew płynie w tej istotce. Kiedy słucham tych doniesień w telewizji, czytam w internecie, to cała się gotuję i zadaję sobie dwa kluczowe pytania:
Gdzie jest matka tego dziecka, któremu dzieje się tak straszna krzywda? Gdzie są ludzie z najbliższego otoczenia? Pomoc społeczna?
A przede wszystkim jak trzeba mieć nasrane we łbie, żeby krzywdzić dziecko często malutkie i bezbronne, które nie jest w stanie się samo obronić?
Przeraża mnie to, że te skatowane, zgwałcone dzieci są małe. Najczęściej mówi się o kilkulatkach w wieku przedszkolnym. Takie dziecko się samo nie obroni, nie odda. Najbliższe otoczenie nie widzi albo nie chce widzieć siniaków, słyszeć krzyku i płaczu. Lepiej się nie wtrącać, bo to nie moja sprawa. NIE!! Nie możemy tak myśleć! Dlaczego? Bo jeśli jesteśmy świadkiem takiej sytuacji i faktycznie później mam miejsce tragedia, to jesteśmy za nią współodpowiedzialni Bo gdybyśmy zareagowali na czas to maleństwo może by żyło.
Uważam, że mały klaps nie jest niczym złym. Z dzieckiem trzeba przede wszystkim rozmawiać, uczyć, tłumaczyć, ale czasem mały, podkreślam mały klaps w pupę wpływa pozytywnie na dziecko. Ale ten klaps to nie katowanie gdzie popadnie i za co popadnie. Bo dziecko rozlało sok, ubrudziło dywan, połamało zabawkę. To jest powód, żeby bić do krwi i do utraty przytomności? Żaden powód nie jest powodem adekwatnym do takiego traktowania, a na pewno nie dziecka. Tak można traktować seryjnych morderców w więzieniach, a nie 3 letnie dziecko.
Facet jest tylko facetem. Biologia jest biologią. Facetowi się chce. To jest normalne prawo natury. Wytłumaczcie mi jedno, jak można zgwałcić 8 miesięczną dziewczynkę? Dziewczynkę, która jest członkiem twojej rodziny. Dla mnie jest to kosmos nie do ogarnięcia. Przecież to dziecko jest tak delikatne, tak bezbronne, a jakiś napalony ciul wpycha tej kruszynce swojego gnata żeby się podniecić? Jezu to jest horror, którego nie ogarnę. Co ten gość musi mnie w tej czaszce? Z noworodkiem? Jak to dziecko musiało cierpieć, a jak będzie gdy dorośnie i się dowie, co wujek z nią robił. Wujek, który miał się opiekować i troszczyć. To jest ponad moje siły.
Od zawsze słabszy był napiętnowany. I logiczne jest, że kilkuletnie dziecko w kontakcie z dorosłym nie ma szans. Pytam po co? Czy ten 2- latek, który zmarł niedawno w szpitalu miał na czole napisane WOREK TRENINGOWY? Koleś chciał się wyżyć mógł talerzami o ścianę rzucać, iść na siłownię. Gdzie była matka, sąsiedzi? Dlaczego nikt nie zareagował? Dlaczego kobieta, która wydała go na świat pozwoliła, żeby jakiś przydupas, który nawet nie jest jego ojcem lał go do nie przytomności? Czy wódka wyżarła jej rozum? A może bała się o własne życie?
Dla takich zwyrodnialców powinna być KARA ŚMIERCI! A zanim to powinni być przeorani przez cały tabun więźniów. Niech by poczuli jak to jest zostać zgwałconym. A potem krzesło elektryczne. Nie mam litości dla takich ludzi. Nie mam litości, dla drani, którzy maltretują dzieci. Może, gdyby były bardziej restrykcyjne kary coś by się zmieniło. Jednak nic się nie zmieni, jeśli my nie staniemy się bardziej wyczuleni i nie staniemy w obroni tych biednych istnień. Płakać i lamentować przed telewizorem potrafi każdy "ojej jakie biedne dziecko". A co zrobiliśmy, żeby mu pomóc?
Ktoś powie- mądra jesteś, łatwo się mówi. Wtrącę się i w łeb dostane. Nikt nie każde nam się bić z ojcem czy matką. Wystarczy podnieść słuchawkę, zadzwonić na policję, do mops-u zgłosić zajście, którego jesteśmy świadkiem. Można to zrobić anonimowo. I można uratować ludzkie życie. Miałam kiedyś taką sytuację....
Niedaleko mnie w jednej z klatek mieszkała patologiczna rodzinka. Alkohol, balanga. Gdy ja kupowałam chleb oni 8 piw. W tej melinie było dwoje małych dzieci. Wracając z pracy byłam świadkiem sytuacji, jak kilkuletni chłopczyk (3-5 lat) stał bosy w cieniutkim podkoszulku na posadzce balkonu. Było kilka stopni na minusie. Płakał i błagał mamę, żeby go wpuściła do domu, bo marznie. I wiecie co? Ludzie patrzyli w górę, widzieli malca, lamentowali "och co za matka" i k*** a nikt nic nie zrobił! Myślałam, że mi serce pęknie. Nie zastanawiając się dłużej zadzwoniłam na policję, podałam adres, opisałam sytuację, poprosiłam o wezwanie pogotowia i zgłosiłam to anonimowo nie podając danych Po 5 minutach stali pod domem. Wyważyli drzwi, bo głośna imprezka zagłuszała pukanie. W chałupie bród i mogiła. Dziecko z balkonu trafiło wyziębione do szpitala z odmrożeniami i masą siniaków. Drugie dziecko podobno leżało we własnych odchodach płacząc. Potem ukazał się artykuł w miejscowej gazecie o tej rodzinie i komentarze sąsiadów jak to nic nie wskazywało na tragedię, melina była, ale niby matka dbała o dzieci. Od tamtej sytuacji minęły miesiące, dzieci zostały odebrane rodzicom i trafiły do rodziny zastępczej, rodzice, a właściwie matka i jej konkubent do aresztu.
Nie żałuje swojego telefonu. Wiem, że gdybym ja nie zadzwoniła po pomoc, to pewnie nikt z przechodniów by tego nie zrobił. Każdy by się gapił, ale nic by nie zrobił. Kto wie jak długo by ten chłopiec tam stał. A kto wie, może potem w telewizji pokazaliby kolejne dziecko skatowane przez konkubenta matki.
I na koniec- kochani błagam was miejmy w sobie odwagę i reagujmy. Nie bójmy się tego, bo możemy uratować dziecku życie lub przyczynić się do jego utraty. Czasami lepiej zrobić coś na wyrost niż mieć na sumieniu życie dziecka.
Ruda