2017/11/21

0328 prezenty świąteczne czyli co już kupiłam i co mam w planach


Boże Narodzenie już za pasem. Media, w których non stop migają nam reklamy z choinką, prezentami i Mikołajem ciągle o tym krzyczą. Żebyśmy przypadkiem o tym nie zapomnieli :)

Ja zawsze plany prezentowe robię wcześniej. Obmyślam i spisję pomysły. Czasami kupię coś kilka tygodni a nawet miesięcy wcześniej gdy jest to coś limitowanego lub gdy trafia się super promocja. Czym w tym roku postanowiłam obdarować najbliższych? Zerknijcie, może coś was zainspiruje.


Swoim rodzicom postanowiłam zakupić masażer do stóp, bo to fajny gadżet. Takie pluski mile widziane po ciężkim dniu. Liczę też, że moja mama używać tego będzie jako masażer do dłoni, gdy ma nasilone objawy RZS.



Siostra na pytanie co by chciała dostać odpowiedziała kosmetyki. Czemu mnie to nie dziwi. Zrobiłam już małe zamówienie w drogerii internetowej kupując kosmetyki do makijażu jak i pielęgnacji ciała i twarzy.



Nowej starej teściowej postanowiliśmy zakupić zestaw jej ukochanych perfum od Calvina Kleina wraz z balsamem. Myślę, że będzie zadowolona. Do tego 2 pachnące kule do kąpieli i słodki upominek.




Teść jako osoba nałogowo używająca słuchawek i nałogowo je niszcząca dostanie nową parę bezprzewodowych cudeniek. Oby przetrwały dłużej niż te poprzednie. A do tego jako, że teść mi się odchudza nóż do ziół, o którym ostatnio sporo wspomina.




Szwagierka zostanie w tym roku obdarowana kolczykami marki Apart. Uwielbia niebieski kolor, ale doszliśmy do wniosku, że zwykłe cyrkonie (białe) będą pasować do większej ilości stylizacji. Do tego mega piękny zestaw NeoNail w kształcie bombki. Wewnątrz pyłek, lakier zwykły i lakier brokatowy. Do wyboru są trzy warianty kolorystyczne.




A szwagier mój jako fan konsoli i gier z pewnością jakąś nowość otrzma. W zeszłym roku też dostał grę, ale może w tym nie pogniewa się, że prezent podobny:)




A wy planujecie już prezenty gwiazdkowe?
Strasznie fajne są te bombki z NeoNail. Robią robotę.

Buziaki

2017/11/15

0327 o podkładzie Lirene No Mask słów kilka


Jakiś czas temu dostałam paczkę PR-ową od Lirene. Bardzo się ucieszyłam, że znalazłam w niej podkład, o którym blogosfera często pisała i to jeszcze w kolorze najjaśniejszym.

Jak wcześniej nie raz pisałam mam cerę mieszaną, ale pozbawioną wyprysków i przebarwień. Sporadycznie w okresie miesiączki coś mi wyskoczy. Tak więc moja cera nie potrzebuje mocnego krycia a jedynie niewielkiego wyrównania i ujednolicenia. Szukając podkładu zawsze wybieram średnie krycie.



 Podkład jak nie wiele na rynku jest dodatkowo zamknięty w kartonik i to estetyczny i ładny. Moim zdaniem to plus. Brak kartonika bardziej kusi do grzebania w drogerii.




W opisie mamy zawarte informacje od producenta o lekkości i płynności produktu. Możemy również przeczytać o rezulatach jakie powinniśmy uzyskać na skórze.


Efekty potwierdzone w badaniach. Serio? Może i prawda, bo przecież kłamać nie mogą, ale ja chyba średnio w nie wierzę i nigdy się na nich nie opieram.



Nie znam się na składach. Fajnie jednak, że na pierwszej pozycji jest woda.


Ale do konkretów. Podkład jest zamknięty w szklanej butelce o standardowej pojemności 30 ml. Prosta i nie wyszukana szata graficzna jak i opakowanie jest na plus. Mój kolor to 010 najjaśniejszy. Przed użyciem trzeba podkład wymieszać. Plum plum i otwieram...



...a po otwarciu moim oczom ukazało się to. Mówiąc szczerze od razu byłam trochę na nie. Podobne opakowanie do niedawna miał słynny podkład Revlonu co mnie doprowadzało do szału. Albo za dużo wylałam albo 1/3 zostawała w opakowaniu. Postarałam się zaakceptować taką formę, bo....




...bo sam podkład okazał się bardzo na plus. Jest to podkład faktycznie lekki i delikatny jak podaje producent. Ma delikatny mało wyczuwalny zapach. Aplikacja pędzlem jest bezproblemowa. Nie ma smóg o ile go wklepuję a nie wcieram. Podkład wtapia się bardzo fajnie w skórę i to co mi się mega podoba i pewnie jest zasługą tej wody w składzie-NIE PODKREŚLA SKÓREK NA NOSIE. Inne podkłady czasami nie wyglądają dobrze na mojej skórze przez skórki i to mimo peelingu.
A tu cud😇😇



Tak wygląda na buzi. Ładnie się stapia i wyrównuje. Jednak podkład trochę oxyduje. U mnie nie jest to bardzo widoczne, ale jednak. Czytałam wiele recenzji i u innych czasami ciemnieje zbyt mocno. Poza tym wydzielanie sebum się zmniejsza, ale nieznacznie.

Podsumowując:
Podkład jest lekki i płynny. Ładnie się wtapia i nie robi maski. Krycie jest delikatne wręcz mogłabym się o porównanie go do kremu BB. Nie podkreśla skórek i nie zapycha. Oxyduje na jednych buziach bardziej na innych jak moja mniej. Jego cena jest przystępna ok. 30 zł a dostępność bezproblemowa.

Jestem z niego zadowolona. I nie dlatego, że dostałam go za free, ale dlatego, że to dobry produkt. Wiadomo każda cera jest inna i inaczej reaguje. U mnie podkład się sprawdził. Mimo, że opakowanie troche mnie wkurza to kupię sobie kolejną buteleczkę.

Mam nadzieję, że komuś moja recenzja będzie pomocna.

Buziaki.

2017/11/02

0326 pianki pod prysznic od nivea



Pianki od Nivea pojawiły się w drogeriach już jakiś czas temu. Linia zapachowa kusiła mnie od dawna. Ze wzglądu na formę i zapachy już dawno były na mojek liście. Stąd też podczas ostatniej promocji nie mogłam sobie ich odmówić. Czy okazały się tak fajne??




Pianki w serii owocowej póki są dostępne w dwóch zapachach. W krótce wychodzi kolejny karmelowy. Mamy również 3 pianki o zapachu klasycznym.



Cytryna i moringa jest moim faworytem i wiedziałam to przed zakupem. Uwielbiam cytrusowe świeże zapachy. Po wyciśnięciu pianki zapach był cudny. Aż chciałam jeść ją jak bitą śmietanę. Może lekko sztuczny, ale bez przesady. Pianka bez problemu nakłada się na skórę i delikatnie nawilża. Nie pieni się jak klasyczny żel. Wygląda to jak krem lub po prostu jak pianka do golenia. Tak można to zobrazować. Spłukuje się bez problemu. Zapach unosi się pod prysznicem a na skórze wyraźnie go czuć przez dłuższą chwilę. Miejsca problematyczne czyli łokcie i kolana były miękkie.




Zapach różowy czyli malina z rabarbarem jest również bardzo przyjemny, jednak już nie tak świeży jak poprzedni. Bardziej stonowany i słodki. Działanie jest identyczne. Pianka dobrze się nakłada, a zapach dość wyraźnie czuć na skórze. Nie zauważyłam uczuleń czy podrażnień.

Jedne co zauważyłam to obie pianki mają trochę inną strukturę piany. Może to śmieszne, ale ja to dostrzegłam. A wy to widzicie??



Rabarbar jest bardziej jak wata cukrowa, cytryna bardziej zbita i mięsista. Nie zmienia to niczego w aplikacji.

Cena takiej pianki to ok. 13 zł

Zdecydowanie warto.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka