Pudełka zamawiam od niedawna a to jest moje 3. Przez marcowe pudełko najadłam się stracha z kurierem o czym pisałam na FB. GLS ma u mnie żółtą kartkę.
A Shiny? Marcowe pudełko pod nazwą Girl on fire na samą myśl przyprawiało o zawrót głowy. Wymyślałam, co mogłoby w nim być i moim faworytem była czerwona szminka lub lakier, a co faktycznie było?
Zobaczcie co było w środku...
Na pierwszy rzut oka zawartość nie najgorsza, ale po szczegółowym przeglądzie zaczęłam zmieniać zdanie
1. Krem do stylizacji włosów Goldwell- Wielozadaniowy krem do stylizacji włosów. Optycznie zwiększa ich objętość, nadaje im elastyczności i sprężystości. Dzięki składnikowi "SuperEgo", fryzurę w każdej chwili można poddać zabiegowi re-stylizacji. Kosmetyk należy nakładać na lekko wilgotne albo suche włosy.
Dla mnie rzecz totalnie zbędna, gdyż raz, że sama mam tonę włosów na głowie i nie potrzebuję objętości, dwa unikam kosmetyków do stylizacji włosów, bo mi je przeciążają.
2. Wodoodporna kredka do oczu Etrebelle- Długo utrzymująca się, miękka kredka typu Eyeliner o kremowej konsystencji umożliwia idealne obrysowanie oczu od rana do wieczora.
Przypomina bardzo kredki z Avonu z serii Suoer Shock. Moim zdaniem nic specjalnego, ale się przyda
3. Kostka myjąca Dove- Zawiera niezwykle delikatne składniki myjące, które skutecznie oczyszczają skórę, nie powodując podrażnień. Składa się w 1/4 kremu nawilżającego, dzięki czemu pielęgnuje skórę, przywracając jej prawidłowy poziom nawilżenia.
Po pierwsze nie znoszę mydeł w kostce, po drugie nie znoszę mydeł Dove, a po trzecie to drugie mydło z rzędu w pudełku- porażka, nawet jeśli to gratis.
4. Skarpetki SPA dla stóp- Innowacyjny produkt do profesjonalnej pielęgnacji stóp. Dzięki kompleksowi składników aktywnych, regeneruje i dobrze odżywia skórę stóp. Posiada właściwości dezodorujące i odświeżające. Wygładza, zmiękcza i nawilża suchy naskórek oraz działa antybakteryjnie.
Szkoda, że to nie te złuszczające, jednak z tego produktu jestem zadowolona, bo wbrew pozorom stopy to ważny obszar naszego ciała, a często pomijany. Będę miała pretekst do domowego Spa
5. Czysty olej awokado 100% Delawell- Działa na skórę zmiękczająco, nawilżająco i regenerująco. Słynie m.in. z bogatej zawartości witamin takich jak A, B1, B2, D i E. Idealny do pielęgnacji skóry twarzy, ciała oraz włosów.
Nigdy nie używałam olejków do ciała, prócz oliwki dla dzieci. Jestem ciekawa jak spisałby się na włosach, więc z pewnością będzie zmaltretowany.
6. Biała glinka Mokosh- Łagodna dla skóry, usuwa zanieczyszczenia, wygładza i uelastycznia. Cechuje ją lekka i jedwabista konsystencja. Można ją stosować do masek i kąpieli. Produkt 100% naturalny z najlepszej jakości surowca zgodnego z certyfikatem Ecocert.
Przyznam, że do glinek zawsze było mi nie po drodze. Teraz gdy mam już w swoich rękach, myślę, że przetestuję.
Podsumowując:
Jestem bardzo średnio zadowolona i nie chodzi tu jedynie o jakość produktów, czy ich dobór, ale kurde co one mają wspólnego z nazwą i przesłaniem pudełka. NIC. Zabrakło ognia, czerwonej szminki, lakieru, próbki/miniaturki perfum. Czegoś seksownego. Zawartość nie jest tragiczna, ale spodziewałam się czegoś dużo bardziej kobiecego, dużo więcej kolorówki.
Pudełko oceniam 5/10
A teraz wyniki rozdania :
Wzięło w nim udział 47 osób- bardzo się cieszę, dwie osoby zgłosiły się podwójnie:)
Kilka osób pisało, że lubi FB, instagram lub wkleja baner, co okazywało się nie prawdą.
Ale podsumowując
Zestaw lawendowy wędruje do Kasi z bloga kassiiaa.blogspot.com
Zestaw magnoliowy wędruje do Arlety z bloga myuuniverse.blogspot.com
Dziewczyny wysyłam do was maila i czekam na odpowiedz z adresem 5 dni.
Gratuluję wygranym i informuję, że po świętach rusza kolejne rozdanie.
Pamiętajcie też o komentatorze miesiąca. Do zgarnięcia upominki.
Buziaki Ruda.



































