Każda z nas chce mieć piękne i zadbane stopy. Często zrogowacenie i twardość pięt bywa uciążliwa i ciężka do usunięcia. Sama używam różnego rodzaju specyfików, tarek, by złagodzić twardość, ale nie zawsze efekt jest taki jakbym chciała. Jak spisał się ten produkt?
Produkt dzieli się na dwa etapy. Wybaczcie, że nie zrobiłam zdjęć zawartości, zanim się kapnęłam już je zużyłam:)
Peeling jest średniej grubości w kierunku drobnych drobinek. Konsystencja kremowa, gęstawa, zawiesista. Peeling ładnie pachnie, świeżo, jakbyśmy byli nad morzem. Po peelingu stopy są miękkie i pachnące, jednak jeśli ktoś mam bardzo silnie zniszczone pięty potrzebna będzie kilka zabiegów bez wątpienia.
Maska ma podobną gęstą konsystencję i również ładnie pachnie. Wysmarowałam stópki i założyłam bawełniane skarpetki. Po 2-3 godzinach zdjęłam co się nie wchłonęło wsmarowałam. Stópki były miękkie. Popękane okolice nawilżyły się, ale nie wiem jak produkt poradziłby sobie przy bardzo mocno zniszczonych stópkach.
U mnie po jednej aplikacji cudów nie zdziałał. Może dlatego, że pięty mam dość mocno spierzchnięte. Myślę, że po kilku aplikacjach może dać zamierzone efekty.
Moja ocena
8/10









